Dawno nie pisałam, po prostu czasu mi brakuje.. a jak już go trochę mam, to nie mogę patrzeć na komputer, ale obiecuje poprawę - mam w planach zamieszczenie kilku ciuchów z motywem arabeski, ale dzisiaj o czymś innym...
Kiedy ja miałam naście lat, największą wpadką była niewiedza na temat, który był modny w towarzystwie. Wszyscy starali się wiedzieć wszystko o muzyce - oczywiście mowa o muzyce rockowej - o filmach - oglądało się po nocach kino niezależne, żeby móc zabłysnąć w rozmowie, oraz o książkach. W ten sposób, dzięki domowemu dokształcaniu, wykształcała się kulturowa wiedza, która później została rozwijana na studiach z zakresu literatury, filmu czy sztuki.
Największym faux pas była niewiedza. A co się dzieje dzisiaj? Wystarczy poczytać Zeberkę, gdzie mnożą się komentarze pod artykułami o mniej znanych aktorach czy muzykach - "dlaczego o niej piszecie, nawet nie wiem kto to jest", "ale kto to właściwie jest=?", "nie macie już o kim pisać, nawet jej, czy jego nie znam".
Chyba wciąż pozostaję pod wpływem dorastania w latach '90, bo sama nigdy nie zamieściłabym takiego komentarza. I co z tego, że Ty danej osoby nie znasz? Uważasz się za obeznaną z kulturą i modą, to Twoim obowiązkiem jest znać jak najwięcej osób, a nie z wyrzutem pisać o swojej ignorancji...
Mam odczucie, że współczesna nastolatka uważa, że świat kręci się wokół niej i wszystko powinno dostosować się pod jej dyktando. Na całe szczęście za kilka lat zrozumie, że nie jest pępkiem świata. A do tej pory jednak cieszę się, że nie wybrałam kariery nauczycielskiej w gimnazjum czy liceum.
Koniec.
Kiedy ja miałam naście lat, największą wpadką była niewiedza na temat, który był modny w towarzystwie. Wszyscy starali się wiedzieć wszystko o muzyce - oczywiście mowa o muzyce rockowej - o filmach - oglądało się po nocach kino niezależne, żeby móc zabłysnąć w rozmowie, oraz o książkach. W ten sposób, dzięki domowemu dokształcaniu, wykształcała się kulturowa wiedza, która później została rozwijana na studiach z zakresu literatury, filmu czy sztuki.
Największym faux pas była niewiedza. A co się dzieje dzisiaj? Wystarczy poczytać Zeberkę, gdzie mnożą się komentarze pod artykułami o mniej znanych aktorach czy muzykach - "dlaczego o niej piszecie, nawet nie wiem kto to jest", "ale kto to właściwie jest=?", "nie macie już o kim pisać, nawet jej, czy jego nie znam".
Chyba wciąż pozostaję pod wpływem dorastania w latach '90, bo sama nigdy nie zamieściłabym takiego komentarza. I co z tego, że Ty danej osoby nie znasz? Uważasz się za obeznaną z kulturą i modą, to Twoim obowiązkiem jest znać jak najwięcej osób, a nie z wyrzutem pisać o swojej ignorancji...
Mam odczucie, że współczesna nastolatka uważa, że świat kręci się wokół niej i wszystko powinno dostosować się pod jej dyktando. Na całe szczęście za kilka lat zrozumie, że nie jest pępkiem świata. A do tej pory jednak cieszę się, że nie wybrałam kariery nauczycielskiej w gimnazjum czy liceum.
Koniec.
01.03.2009 o godz. 10:33
komentuj (1)
Wracając do ludowości, to jestem wielką fanką stylu etno. Uwielbiam wszystko co ludowe - wory, dobór jaskrawych kolorów, np. czerwieni i zielenią, których nie odważyłabym się użyć w żadnym innym zestawieniu.
Lubię etno za prostotę, a jednocześnie wesołość. Za motywy roślinne, chociaż w życiu nie założyłabym "współczesnej" sukienki w kwiatki.
A najbardziej lubię etno za duszę. Te ubrania czy dodatki robione były z uczuciem, mają jakąś swoją historię, a jeżeli nawet nie - to łatwo można ją dopowiedzieć.
Tę czerwoną chustkę dostałam od babci - ma jakieś 20 lat, a frędzelki własnoręcznie zrobiła i przyszła do niej moja mama.
Resztę rzeczy kupiłam, ale każda ma coś szczególnego.
Wełniane rękawiczki kupiłam na ciuchlandzie. Były całkiem nowe i czyściutkie. Wełna jest w nich słaba i rzadka - kojarzą mi się z jakąś babcią, która zimowymi wieczorami robiła je dla swojej wnuczki i cierpliwie wyszywała misterne kwiatuszki. Wyrodna wnuczka pogardziła niemodnym prezentem i je wyrzuciła.
Torebkę kupiłam za parę zł "U Żywaniego" (to taki mały neologizm określający największy miejscowy ciuchland). Jest z najprawdziwszej skóry i czuć ją starością, w środku ma 3 przegródki - zakochałam się w niej od pierwszego wejrzenia, do tego stopnia, że broniłam jej jak lew przed chcącą mi ją odebrać Szaloną Katarzyną ;). Podoba mi się też, że ma dodatkowy pasek, bo uwielbiam mieć wolne ręce (co się przydaje zwłaszcza podczas łowów). No i do tego te urocze wzorki i ciężko otwierające się zamki.
Kolczyki to mój najnowszy nabytek - kupiłam je w małym sklepie. Są oczywiście nowe, ale nierówno przetarte drewno (są drewniane) i typowe ludowe wzory sprawiają, że wyglądają na stare. Do tego są czerwone - i idealnie nadają się do rozświetlenia całego zestawu moich czarnych ubrań.
Lubię etno za prostotę, a jednocześnie wesołość. Za motywy roślinne, chociaż w życiu nie założyłabym "współczesnej" sukienki w kwiatki.
A najbardziej lubię etno za duszę. Te ubrania czy dodatki robione były z uczuciem, mają jakąś swoją historię, a jeżeli nawet nie - to łatwo można ją dopowiedzieć.
Tę czerwoną chustkę dostałam od babci - ma jakieś 20 lat, a frędzelki własnoręcznie zrobiła i przyszła do niej moja mama.
Resztę rzeczy kupiłam, ale każda ma coś szczególnego.
Wełniane rękawiczki kupiłam na ciuchlandzie. Były całkiem nowe i czyściutkie. Wełna jest w nich słaba i rzadka - kojarzą mi się z jakąś babcią, która zimowymi wieczorami robiła je dla swojej wnuczki i cierpliwie wyszywała misterne kwiatuszki. Wyrodna wnuczka pogardziła niemodnym prezentem i je wyrzuciła.
Torebkę kupiłam za parę zł "U Żywaniego" (to taki mały neologizm określający największy miejscowy ciuchland). Jest z najprawdziwszej skóry i czuć ją starością, w środku ma 3 przegródki - zakochałam się w niej od pierwszego wejrzenia, do tego stopnia, że broniłam jej jak lew przed chcącą mi ją odebrać Szaloną Katarzyną ;). Podoba mi się też, że ma dodatkowy pasek, bo uwielbiam mieć wolne ręce (co się przydaje zwłaszcza podczas łowów). No i do tego te urocze wzorki i ciężko otwierające się zamki.
Kolczyki to mój najnowszy nabytek - kupiłam je w małym sklepie. Są oczywiście nowe, ale nierówno przetarte drewno (są drewniane) i typowe ludowe wzory sprawiają, że wyglądają na stare. Do tego są czerwone - i idealnie nadają się do rozświetlenia całego zestawu moich czarnych ubrań.
28.01.2009 o godz. 16:41
Kolczyki - pawie pióra to mój ostatni mini-zakup, który nie został jeszcze przetestowany. Kupiłam je „na fali” zachwytu nad biżuterią w pewnym małym sklepie, były bardzo tanie i pomyślałam, że to naprawdę śliczne zestawienie kolorów.

Kiedy porównywałam ceny w Internecie, stwierdziłam, że to naprawdę korzystny zakup, ale spodobały mi się też w wersji skróconej – z obciętymi piórkami. (Moje w tej chwili wyglądają tak jak te ze zdjęcia). Zastanawiam się, czy też tego nie zrobię. Albo chociaż po bokach przyciąć, a na środku zostawić dłuższe.. jeszcze nad tym myślę.


Zastanawia mnie za to coś innego – podobno pawie pióra to symbol nieszczęścia i przynoszą pecha ;(. Nie jestem przesadnie przesądna, ale nie chcę kusić losu…. A co Wy o tym myślicie?

Kiedy porównywałam ceny w Internecie, stwierdziłam, że to naprawdę korzystny zakup, ale spodobały mi się też w wersji skróconej – z obciętymi piórkami. (Moje w tej chwili wyglądają tak jak te ze zdjęcia). Zastanawiam się, czy też tego nie zrobię. Albo chociaż po bokach przyciąć, a na środku zostawić dłuższe.. jeszcze nad tym myślę.


Zastanawia mnie za to coś innego – podobno pawie pióra to symbol nieszczęścia i przynoszą pecha ;(. Nie jestem przesadnie przesądna, ale nie chcę kusić losu…. A co Wy o tym myślicie?
26.01.2009 o godz. 17:37
..tak nazywała na mojej uczelni akcja oddawania krwi. I chociaż nigdy się do niej nie przyłączyłam, bo panicznie boję się igły, to od baaardzo długiego czasu pociąga mnie temat wampirów.
Zeszłoroczna fascynacja "Twilight" kazała mi czekać prawie cały rok na obejrzenie ekranizacji. Oglądałam i jestem zmieszana. Nie dziwię się, że ludzie nie przekonują się do sagi po obejrzeniu tego filmu - to tak jakby streszczenie w szkolnym bryku mogło oddać klimat lektury...
Dobrze chociaż, że aktorzy byli urodziwi...
Na pocieszenie zrobiłam sobie wczoraj nocny maraton z serialem "True blood". Nie mogłam sie od niego oderwać - jak dla mnie świetny film. Są wampiry, jest główna bohaterka wampirolubna z trochę pokręconą osobowością (ale nie taka nudna łamaga jak Bella w filmie - sorki, ale nie umywa się do bohaterki książki), jest tajemnica, no i coś, czego brakowało w "Zmierzchu" - seks ;)
Wszystkim, którzy spodziewali sie czegoś więcej po "Twilight" polecam "True blood". W lutym ma być emitowany w Polsce i jestem pewna, że się przyjmie.
Zeszłoroczna fascynacja "Twilight" kazała mi czekać prawie cały rok na obejrzenie ekranizacji. Oglądałam i jestem zmieszana. Nie dziwię się, że ludzie nie przekonują się do sagi po obejrzeniu tego filmu - to tak jakby streszczenie w szkolnym bryku mogło oddać klimat lektury...
Dobrze chociaż, że aktorzy byli urodziwi...
Na pocieszenie zrobiłam sobie wczoraj nocny maraton z serialem "True blood". Nie mogłam sie od niego oderwać - jak dla mnie świetny film. Są wampiry, jest główna bohaterka wampirolubna z trochę pokręconą osobowością (ale nie taka nudna łamaga jak Bella w filmie - sorki, ale nie umywa się do bohaterki książki), jest tajemnica, no i coś, czego brakowało w "Zmierzchu" - seks ;)
Wszystkim, którzy spodziewali sie czegoś więcej po "Twilight" polecam "True blood". W lutym ma być emitowany w Polsce i jestem pewna, że się przyjmie.
08.01.2009 o godz. 10:43
Niezależnie od okazji, czy idziemy do pracy, na uczelnię, do szkoły, czy na wielką imprezę – chcemy wyglądać jak najlepiej. Nic tak nie dodaje urody jak piękna cera. Jeżeli nasza skóra na twarzy prezentuje się bez zarzutu – wystarczy tylko tusz do rzęs, błyszczyk do ust – podkreślone brwi (o brwiach jeszcze kiedyś Wam wspomnę) i gotowe!
Ja nie mam problemów z cerą – nigdy nie męczyły mnie krostki, czy zaskórniki – od czasu do czasu prześladuje mnie opryszczka – tzw. zimno, ale znalazłam plasterki i nic więcej na to nie można poradzić. Mimo tego że cerę mam całkiem w porządku – to i tak wyglądam dużo lepiej, jak trochę ją podmaluję.
Podzielę się z Wami moją małą tajemnicą – idealny duet 2008 roku – to połączenie bazy silikonowej Soraya i podkładu kryjącego Gosh.
Wcześnie używałam kilku innych baz - ale żadna nie była tak dobra, jak Soraya. Przezroczysty silikon nie wchłania się w skórę, tylko „osiada” na niej – jednocześnie wygładzając. Ten specyfik naprawdę przedłuża czas utrzymywania się podkładu na twarzy. Robią ją w dwóch rodzajach: dla skóry suchej oraz normalnej i mieszanej. Jedyny minus – trzeba chwile odczekać, aż baza troszkę przyschnie, inaczej podkład źle się na nią nakłada. Kosztuje jakieś 30 zł. Nie wiem też, jak sprawdza się przy wysokich temperaturach, gdyż zakupiłam ją we wrześniu.
Idealnym uzupełnieniem tej bazy jest jeden z moich ulubionych kosmetyków – podkład kryjący Gosh. X-CEPTIONAL WEAR. (Cena ok. 50 zł).
Jest po prostu świetny. Idealnie pokrywa wszelkie plamki i zasinienia – nakładam go też na powieki, dzięki czemu cienie dłużej się trzymają (wiem, że powinnam używać korektora na oczy, ale jeszcze idealnego nie znalazłam).
Można go kupić w 6 odcieniach – ja używam „natural”. Dobrała mi go wizażystka na pokazie kosmetyków Gosha. W lecie jest trochę za jasny, więc robię mieszankę – nakładam na rękę 2 kapki Gosha, i kapkę podkładu Clarins Tru Comfort nr 13 (jest bardzo ciemny i używam go tylko latem i wczesną jesienią, dlatego zamiast inwestować w niego pond 100 zł, kupuję w Internecie kilka próbek o pojemności 5 ml, lub proszę o nie w aptekach).
Zdaję sobie sprawę, że zestaw gosh+Soraya może sobie nie poradzić z kryciem większych skórnych niespodzianek – ale u mnie sprawdza się w 100%.
Ja nie mam problemów z cerą – nigdy nie męczyły mnie krostki, czy zaskórniki – od czasu do czasu prześladuje mnie opryszczka – tzw. zimno, ale znalazłam plasterki i nic więcej na to nie można poradzić. Mimo tego że cerę mam całkiem w porządku – to i tak wyglądam dużo lepiej, jak trochę ją podmaluję.
Podzielę się z Wami moją małą tajemnicą – idealny duet 2008 roku – to połączenie bazy silikonowej Soraya i podkładu kryjącego Gosh.
Wcześnie używałam kilku innych baz - ale żadna nie była tak dobra, jak Soraya. Przezroczysty silikon nie wchłania się w skórę, tylko „osiada” na niej – jednocześnie wygładzając. Ten specyfik naprawdę przedłuża czas utrzymywania się podkładu na twarzy. Robią ją w dwóch rodzajach: dla skóry suchej oraz normalnej i mieszanej. Jedyny minus – trzeba chwile odczekać, aż baza troszkę przyschnie, inaczej podkład źle się na nią nakłada. Kosztuje jakieś 30 zł. Nie wiem też, jak sprawdza się przy wysokich temperaturach, gdyż zakupiłam ją we wrześniu.
Idealnym uzupełnieniem tej bazy jest jeden z moich ulubionych kosmetyków – podkład kryjący Gosh. X-CEPTIONAL WEAR. (Cena ok. 50 zł).
Jest po prostu świetny. Idealnie pokrywa wszelkie plamki i zasinienia – nakładam go też na powieki, dzięki czemu cienie dłużej się trzymają (wiem, że powinnam używać korektora na oczy, ale jeszcze idealnego nie znalazłam).
Można go kupić w 6 odcieniach – ja używam „natural”. Dobrała mi go wizażystka na pokazie kosmetyków Gosha. W lecie jest trochę za jasny, więc robię mieszankę – nakładam na rękę 2 kapki Gosha, i kapkę podkładu Clarins Tru Comfort nr 13 (jest bardzo ciemny i używam go tylko latem i wczesną jesienią, dlatego zamiast inwestować w niego pond 100 zł, kupuję w Internecie kilka próbek o pojemności 5 ml, lub proszę o nie w aptekach).
Zdaję sobie sprawę, że zestaw gosh+Soraya może sobie nie poradzić z kryciem większych skórnych niespodzianek – ale u mnie sprawdza się w 100%.
Tagi:
Podkład+gosh
baza+silikonowa
baza+soraya
makijaż
podkład+clarins
true+komfort
x-ceptional+wear
02.01.2009 o godz. 12:29
Jeżeli w zeszłym roku wśród hitów kosmetycznych udało mi się odkryć jedynie niezastąpiony podkład kryjący Gosha, to w roku 2008 takich perełek mam już kilka.
Po pierwsze kredka do oczu Emily. Poszłam do małej drogerii w poszukiwaniu idealnej grafitowej kredki do oczu. Ekspedientka podała mi całe pudełka kredek różnych, a ja po kilkunastu minutach wybrałam taki kolor, jakiego potrzebowałam. Jakie było moje zdziwienie, gdy przy kasie usłyszałam 2,90 !!??? Pomyślałam, że jaka cena, taka jakość. Ale pomyliłam się.
Okazało się, że wodoodporna kredka Emily trzyma się tak samo długo na oku, co mój fioletowy Gosh za 28 zł.
Następnego dnia byłam już posiadaczką kredek Emily w kolorze niebieskim, fioletowoniebieskim i turkusowym :).
Po pierwsze kredka do oczu Emily. Poszłam do małej drogerii w poszukiwaniu idealnej grafitowej kredki do oczu. Ekspedientka podała mi całe pudełka kredek różnych, a ja po kilkunastu minutach wybrałam taki kolor, jakiego potrzebowałam. Jakie było moje zdziwienie, gdy przy kasie usłyszałam 2,90 !!??? Pomyślałam, że jaka cena, taka jakość. Ale pomyliłam się.
Okazało się, że wodoodporna kredka Emily trzyma się tak samo długo na oku, co mój fioletowy Gosh za 28 zł.
Następnego dnia byłam już posiadaczką kredek Emily w kolorze niebieskim, fioletowoniebieskim i turkusowym :).
16.12.2008 o godz. 23:07
Ze zdjęć wynika, że Marta jest mieszanym typem kolorystycznym. I tu zaczyna się mały problem. Jedna szkoła kolorystyczna mówi, że typy mieszane możliwe są tylko między zimnym i zimnym lub ciepłym i ciepłym. Czyli mieszanka zimy z latem, lub jesieni z wiosną.
Naszą analizę przeprowadzimy pod kątem innej szkoły, dopuszczającej istnienie typów mieszanych między zimną a ciepłą porą roku. Odznacza się on predyspozycjami do zmiany naturalnego typu kolorystycznego.
Po kolorze włosów, brwi, lekko zaczerwienionej cerze – mogę określić, że Marta jest latem. Ale nie latem w pełni, tylko raczej wrześniem lub październikiem. Wynika z tego możliwość przejścia na jesień – wystarczy zmiana koloru włosów i zakup kryjącego podkładu.
I chociaż Marta chce pozostać przy „lecie”, to ja chciałabym namówić ją na „jesień”. Zielone oczy aż się proszą o jesienną oprawę. Wystarczy spojrzeć na Kasię Zielińską, czy Wiolę Fiuk (z You can dance), jak pięknie rudy kolor włosów podkreślił ich naturalną urodę.
Jeżeli przefarbowanie się na rudo (najmodniejszy kolor sezonu) to za duża zmiana, to proponuję delikatne pasemka przy twarzy. Zapuszczanie włosów to w tym wypadku nie jest najlepszy pomysł. Najlepsza będzie fryzura do ramion z grzywką zaczesaną na bok. Marta ma pociągłą buzię i grzywka w najkrótszym miejscu sięgająca do brwi ładnie wymodeluje proporcje twarzy.
Makijaż. Marta ma tendencje do zaczerwienionych policzków, a jesienie odznaczają się idealną cerą – tutaj niezbędny okaże się dobry, kryjący podkład z żółtym pigmentem.
Oczy. Zielona tęczówka to największy walor Marty. Ten kolor można pięknie podkreślić za pomocą koloru fioletowego, liliowego, odcieni złotego, brązu, zieleni (nie w pojedynkę, zielony położony na całą powiekę zgasi kolor oka). Należy unikać: niebieskiego, szarego i śliwki oraz oczywiście czarnego – ten kolor tworzy wrażenie ciężkiej i zmęczonej powieki.
W stroju trzymamy się jesiennej tonacji: zieleni (wspaniale kontrastują z rudymi włosami), starego złota, brązów, pomarańczy, musztardowego, odcieni łososia, zgaszonych czerwieni. Z zimnej palety – świetne będą niektóre odcienie różu, fiolet i zielony z domieszką granatu.
Doradzałabym podkreślanie dużych oczu, a na usta jedynie delikatny błyszczyk, lub szminka naturalnym kolorze.
Naszą analizę przeprowadzimy pod kątem innej szkoły, dopuszczającej istnienie typów mieszanych między zimną a ciepłą porą roku. Odznacza się on predyspozycjami do zmiany naturalnego typu kolorystycznego.
Po kolorze włosów, brwi, lekko zaczerwienionej cerze – mogę określić, że Marta jest latem. Ale nie latem w pełni, tylko raczej wrześniem lub październikiem. Wynika z tego możliwość przejścia na jesień – wystarczy zmiana koloru włosów i zakup kryjącego podkładu.
I chociaż Marta chce pozostać przy „lecie”, to ja chciałabym namówić ją na „jesień”. Zielone oczy aż się proszą o jesienną oprawę. Wystarczy spojrzeć na Kasię Zielińską, czy Wiolę Fiuk (z You can dance), jak pięknie rudy kolor włosów podkreślił ich naturalną urodę.
Jeżeli przefarbowanie się na rudo (najmodniejszy kolor sezonu) to za duża zmiana, to proponuję delikatne pasemka przy twarzy. Zapuszczanie włosów to w tym wypadku nie jest najlepszy pomysł. Najlepsza będzie fryzura do ramion z grzywką zaczesaną na bok. Marta ma pociągłą buzię i grzywka w najkrótszym miejscu sięgająca do brwi ładnie wymodeluje proporcje twarzy.
Makijaż. Marta ma tendencje do zaczerwienionych policzków, a jesienie odznaczają się idealną cerą – tutaj niezbędny okaże się dobry, kryjący podkład z żółtym pigmentem.
Oczy. Zielona tęczówka to największy walor Marty. Ten kolor można pięknie podkreślić za pomocą koloru fioletowego, liliowego, odcieni złotego, brązu, zieleni (nie w pojedynkę, zielony położony na całą powiekę zgasi kolor oka). Należy unikać: niebieskiego, szarego i śliwki oraz oczywiście czarnego – ten kolor tworzy wrażenie ciężkiej i zmęczonej powieki.
W stroju trzymamy się jesiennej tonacji: zieleni (wspaniale kontrastują z rudymi włosami), starego złota, brązów, pomarańczy, musztardowego, odcieni łososia, zgaszonych czerwieni. Z zimnej palety – świetne będą niektóre odcienie różu, fiolet i zielony z domieszką granatu.
Doradzałabym podkreślanie dużych oczu, a na usta jedynie delikatny błyszczyk, lub szminka naturalnym kolorze.
11.12.2008 o godz. 12:23
Cześć!
Jestem w zasadzie przekonana, że teraz jestem typem zimy, ale wydaje mi się, że to głównie przez kolor włosów, które są obecnie farbowane.
To zdjęcie, na którym mam włosy prawie czarne było zrobione kilka dni po farbowaniu, więc teraz kolor jest o wiele subtelniejszy. Teraz jednak chciałabym spróbować wrócić do naturalnego koloru.
Bardziej jednak interesuje mnie, jakim byłam typem przed zmianą koloru. Szczególnie, że zamierzam wrócić do naturalnego, kiedy zapuszczę włosy. Zawsze wydawało mi się, że byłam jesienią, czasami, kiedy miałam lekko wyblakłe od słońca włosy zastanawiałam się nad latem, ale może jednak zimą?
Pozdrawiam,
Marta
Jestem w zasadzie przekonana, że teraz jestem typem zimy, ale wydaje mi się, że to głównie przez kolor włosów, które są obecnie farbowane.
To zdjęcie, na którym mam włosy prawie czarne było zrobione kilka dni po farbowaniu, więc teraz kolor jest o wiele subtelniejszy. Teraz jednak chciałabym spróbować wrócić do naturalnego koloru.
Bardziej jednak interesuje mnie, jakim byłam typem przed zmianą koloru. Szczególnie, że zamierzam wrócić do naturalnego, kiedy zapuszczę włosy. Zawsze wydawało mi się, że byłam jesienią, czasami, kiedy miałam lekko wyblakłe od słońca włosy zastanawiałam się nad latem, ale może jednak zimą?
Pozdrawiam,
Marta
11.12.2008 o godz. 12:08
będzie o mojej życiowej niepełnosprawności!
Sama na siebie jestem zła - najpierw pociągnęłam nogą kabel od klawiatury, co doprowadziło do rozczłonkowania się wtyki do kompa ;/ A jak załatwiłam sobie nową klawiaturę i chciałam posłuchać kawałka, który dała Aleana na złe chwile - to jeszcze wyszło, że przy okazji zepsułam też głośniki!!!! No szlak mnie dzisiaj trafi! Jutro to zreperuję - dzisiaj już dam sobie spokój!
Sama na siebie jestem zła - najpierw pociągnęłam nogą kabel od klawiatury, co doprowadziło do rozczłonkowania się wtyki do kompa ;/ A jak załatwiłam sobie nową klawiaturę i chciałam posłuchać kawałka, który dała Aleana na złe chwile - to jeszcze wyszło, że przy okazji zepsułam też głośniki!!!! No szlak mnie dzisiaj trafi! Jutro to zreperuję - dzisiaj już dam sobie spokój!
28.11.2008 o godz. 21:49
Czytam sobie recenzje "Twilight" na eonline, a tu większość pozytywnych komentarzy - że film świetny, Robert super przystojny, itp. :)))))
Byliście ciekawi, jak nakręcili sceny "stołówkowe" ? No to macie przedsmak ;)
Byliście ciekawi, jak nakręcili sceny "stołówkowe" ? No to macie przedsmak ;)
27.11.2008 o godz. 18:34
Twilight już w kinach! Na razie tylko w USA, ale niektórzy szczęśliwcy już na początku grudnia będą mogli obejrzeć ten film w Polsce, na przedpremierowych pokazach. Ja - niestety - do nich nie należę ;/
Czekam już od przeczytania I części - a było to w lutym lub marcu, i chyba do stycznia będę jeszcze musiała poczekać - chyba, że gdzieś w necie się pojawi ;)
Piosenka "Twilight" - Vanessa Carlton
Czekam już od przeczytania I części - a było to w lutym lub marcu, i chyba do stycznia będę jeszcze musiała poczekać - chyba, że gdzieś w necie się pojawi ;)
Piosenka "Twilight" - Vanessa Carlton
26.11.2008 o godz. 18:40
...a raczej Basi Jasnyk - bohaterki "Teraz albo nigdy", w której rolę wcieliła się Maciąg. Od kilku odcinków - właściwie chyba od miejsca, gdy Basia przeszła swoją wewnętrzną przemianę - z naiwnego dziewczątka przeobraziła się w silną, ambitną i pewną siebie kobietę - można zauważyć wyraźną zmianę w jej wyglądzie.
Krótsze włosy bardzo do niej pasują (aż mnie korci, żeby skrócić, kiedy na nią patrzę - ale wtedy słyszę w głowie swój głos sprzed kilku lat, po wizycie u fryzjera - "Nigdy nie ścinaj włosów!!! Nigdy!!!"), a jej nowy styl - dla mnie rewelacja. Trochę boho, hippie, etno, ale i młodzieżowo, na luzie, jednocześnie sportowo! No i oczywiście dobór kolorów - bezbłędny! :d
Nie musicie się ze mną zgadzać, ale Kaśka Maciąg jest dla mnie lepsza niż Trzebiatowska. Bardzo naturalna, świeża, a Marta chociaż śliczna, to trochę za poważnie się ubiera i za bardzo jak dla mnie się szczerzy, chyba właśnie dlatego odpadła z TzG - przez to szczerzenie ząbków do kamery - działa irytująco!
Krótsze włosy bardzo do niej pasują (aż mnie korci, żeby skrócić, kiedy na nią patrzę - ale wtedy słyszę w głowie swój głos sprzed kilku lat, po wizycie u fryzjera - "Nigdy nie ścinaj włosów!!! Nigdy!!!"), a jej nowy styl - dla mnie rewelacja. Trochę boho, hippie, etno, ale i młodzieżowo, na luzie, jednocześnie sportowo! No i oczywiście dobór kolorów - bezbłędny! :d
Nie musicie się ze mną zgadzać, ale Kaśka Maciąg jest dla mnie lepsza niż Trzebiatowska. Bardzo naturalna, świeża, a Marta chociaż śliczna, to trochę za poważnie się ubiera i za bardzo jak dla mnie się szczerzy, chyba właśnie dlatego odpadła z TzG - przez to szczerzenie ząbków do kamery - działa irytująco!
24.11.2008 o godz. 18:16
Wiem, wiem - uważacie, że było jej lepiej w naturalnych włosach - wyglądała ślicznie i takie tam. Zgodzę się z tym, ALE - moim zdaniem teraz jest duuużo lepiej. Marta zaczęła istnieć jako aktorka, dopiero, kiedy zdecydowała się na zmianę koloru włosów. Wcześniej była zimą, i ładnie wyglądała - bo ona ogólnie jest śliczną dziewczyną. No i była śliczą zima, jakich wiele - ledwo zauważalnie przemknęła przez ekran w "Magdzie M". Ale po zmianie koloru Marta rozkwitła!
Uwydatniły się jej piękne oczy, mocno zarysowane brwi i usta. Co prawda ostatnio treningi do TzG i kręcenie zdjęć równocześnie - sprawiły, że Żmuda sporo schudła i odebrało jej to duużo z urody (mam nadzieję, że to treningi, a nie dieta - bo widziałam kiedyś w TzG w tych scenkach zza kulis, jak Marta chwaliła się, że schudła !).
Uwydatniły się jej piękne oczy, mocno zarysowane brwi i usta. Co prawda ostatnio treningi do TzG i kręcenie zdjęć równocześnie - sprawiły, że Żmuda sporo schudła i odebrało jej to duużo z urody (mam nadzieję, że to treningi, a nie dieta - bo widziałam kiedyś w TzG w tych scenkach zza kulis, jak Marta chwaliła się, że schudła !).
22.11.2008 o godz. 20:36
Koloryści nie są zgodni, co do istnienia typów mieszanych w analizie kolorystycznej. A jeżeli już istnieją takie typy, to tylko lato-zima, jesień-wiosna. Czyli zimy z zimnym i ciepły z ciepłym.
Moim zdaniem, skoro ogólnie dzielimy urodę na 4 pory roku, możemy też podzielić na miesiące . Ja sama siebie opisałabym jako listopad lub grudzień. Powiedzmy, że będzie to miesiąc, w którym mamy już śnieg i mróz, ale od czasu do czasu trafi nam się cieplejszy dzień, a na drzewach jeszcze wisi kilka suchych liści. Inaczej nie potrafię wytłumaczyć, dlaczego mimo zimowego typu urody dobrze mi także w złotym, zieleniach i brązach.
Dodatkowo mój naturalny kolor włosów świadczy o jesiennych pierwiastkach – jest to ciemny brąz, blisko gorzkiej czekolady. Żadnych niebieskawych refleksów w słońcu – bardziej brązowe, czy kasztanowe. A ci, co mnie znają, wiedzą, że włosów nie farbuję – więc mówimy o naturalnym kolorze, a nie pozostałościach po koloryzacji.
Istnienie typów mieszanych to podstawowa trudność w określeniu swojego typu kolorystycznego. Dostałam już kilka maili od dziewczyn, które nie były pewne, czy są zimą, latem, czy jesienią (odpowiedzi na maile, określenie typów, wraz ze zdjęciami dziewczyn znajdziecie niedługo na zeberka.pl).
Chyba największy problem z doborem odpowiednich barw ma taki wrzesień, czy październik. Mówimy tu o zielonych oczach i „mysim” odcieniu włosów. Tak naprawdę, to możemy zdecydować, jakim typem chcemy być – przy takim typie urody mamy szansę z powodzeniem stać się jesienią – niezbędna nam będzie farba do włosów w odcieniach miedzianych, marchewkowych itp., oraz idealnie dobrany podkład kryjący z żółtym pigmentem, zakryje czerwienienie skóry, i róż w kolorze ciepłym: nawet pomarańczowym. Do tego kolory ubrań w ciepłych odcieniach i już mamy jesień!
Możemy też pójść w lato – tutaj sprawdzą się popielate pasemka – chociaż ciepłe odcienie blond tez będą ok. Jeżeli wybierzemy popielaty, to idziemy w stronę zimnej tonacji – wtedy zarzucamy wszelkie pomarańcze i delikatne brązy oraz zielenie, a jeżeli w ciepłe pasemka – to możemy pozostać typem mieszanym. Wtedy makijaż, jak i strój będziemy dobierać zależnie od nastroju.
Warto zrobić prosty test chusteczkowy. Specjaliści radzą przyłożenie do twarzy chustek w kolorze złotym i srebrnym – ja bardziej polecam żółty i niebieski (lepiej „czujemy” te kolory jako ciepłe i zimne). Następnie należy uśmiechnąć się i pstryknąć fotkę. Oczywiście ma to być zdjęcie bez makijażu, więc na naszą-klasę za bardzo się nie nada, ale da nam ogólny obraz, w jakiej temperaturze nam lepiej. Jeżeli jesteśmy typem zimnym, to przy żółtej chustce bardziej widoczne będą nasze niedoskonałości i cienie pod oczami, natomiast dużo lepiej wyjdziemy na zdjęciu z chustką niebieską. Jeżeli jesteśmy ciepłą jesienią lub wiosną – będzie odwrotnie.
My, jako Polki, powinnyśmy przede wszystkim ustawić się z punktu widzenia lata i zimy – bo tych jest najwięcej. Często spotykane są też miedzianowłose jesienie – oczywiście tylko procent z nich to dzieła natury, najrzadszym typem jest natomiast wiosna.
Moim zdaniem, skoro ogólnie dzielimy urodę na 4 pory roku, możemy też podzielić na miesiące . Ja sama siebie opisałabym jako listopad lub grudzień. Powiedzmy, że będzie to miesiąc, w którym mamy już śnieg i mróz, ale od czasu do czasu trafi nam się cieplejszy dzień, a na drzewach jeszcze wisi kilka suchych liści. Inaczej nie potrafię wytłumaczyć, dlaczego mimo zimowego typu urody dobrze mi także w złotym, zieleniach i brązach.
Dodatkowo mój naturalny kolor włosów świadczy o jesiennych pierwiastkach – jest to ciemny brąz, blisko gorzkiej czekolady. Żadnych niebieskawych refleksów w słońcu – bardziej brązowe, czy kasztanowe. A ci, co mnie znają, wiedzą, że włosów nie farbuję – więc mówimy o naturalnym kolorze, a nie pozostałościach po koloryzacji.
Istnienie typów mieszanych to podstawowa trudność w określeniu swojego typu kolorystycznego. Dostałam już kilka maili od dziewczyn, które nie były pewne, czy są zimą, latem, czy jesienią (odpowiedzi na maile, określenie typów, wraz ze zdjęciami dziewczyn znajdziecie niedługo na zeberka.pl).
Chyba największy problem z doborem odpowiednich barw ma taki wrzesień, czy październik. Mówimy tu o zielonych oczach i „mysim” odcieniu włosów. Tak naprawdę, to możemy zdecydować, jakim typem chcemy być – przy takim typie urody mamy szansę z powodzeniem stać się jesienią – niezbędna nam będzie farba do włosów w odcieniach miedzianych, marchewkowych itp., oraz idealnie dobrany podkład kryjący z żółtym pigmentem, zakryje czerwienienie skóry, i róż w kolorze ciepłym: nawet pomarańczowym. Do tego kolory ubrań w ciepłych odcieniach i już mamy jesień!
Możemy też pójść w lato – tutaj sprawdzą się popielate pasemka – chociaż ciepłe odcienie blond tez będą ok. Jeżeli wybierzemy popielaty, to idziemy w stronę zimnej tonacji – wtedy zarzucamy wszelkie pomarańcze i delikatne brązy oraz zielenie, a jeżeli w ciepłe pasemka – to możemy pozostać typem mieszanym. Wtedy makijaż, jak i strój będziemy dobierać zależnie od nastroju.
Warto zrobić prosty test chusteczkowy. Specjaliści radzą przyłożenie do twarzy chustek w kolorze złotym i srebrnym – ja bardziej polecam żółty i niebieski (lepiej „czujemy” te kolory jako ciepłe i zimne). Następnie należy uśmiechnąć się i pstryknąć fotkę. Oczywiście ma to być zdjęcie bez makijażu, więc na naszą-klasę za bardzo się nie nada, ale da nam ogólny obraz, w jakiej temperaturze nam lepiej. Jeżeli jesteśmy typem zimnym, to przy żółtej chustce bardziej widoczne będą nasze niedoskonałości i cienie pod oczami, natomiast dużo lepiej wyjdziemy na zdjęciu z chustką niebieską. Jeżeli jesteśmy ciepłą jesienią lub wiosną – będzie odwrotnie.
My, jako Polki, powinnyśmy przede wszystkim ustawić się z punktu widzenia lata i zimy – bo tych jest najwięcej. Często spotykane są też miedzianowłose jesienie – oczywiście tylko procent z nich to dzieła natury, najrzadszym typem jest natomiast wiosna.
21.11.2008 o godz. 19:23
Jeżeli by przedzielić to koło pionową kreską, mielibyśmy idealny podział na barwy zimne i ciepłe. Wśród kolorów z prawej odnajdzie się wiosna i jesień, natomiast te po lewej są odpowiednie dla lata i zimy.
Nie oznacza to, że np. zima powinna wyeliminować całkowicie kolor żółty - wszystko zależy od jego nasycenia.
Jest to podział orientacyjny, który ma ułatwić "obsługę" analizy kolorystycznej.
Nie oznacza to, że np. zima powinna wyeliminować całkowicie kolor żółty - wszystko zależy od jego nasycenia.
Jest to podział orientacyjny, który ma ułatwić "obsługę" analizy kolorystycznej.
20.11.2008 o godz. 00:11
Ponieważ sama jestem zimą, dość krytycznie podchodzę do tego typu kolorystycznego. Niby jest to wyrazista uroda, z mocno zaznaczonymi ustami i zwracającymi uwagę oczami na tle jasnej, bądź oliwkowej karnacji. Faktycznie – zima w stylu Królewny Śnieżki wygląda pięknie – niebieskie oczy z kontrastującymi włosami z niebieskawym połyskiem i jasną cerą. Ale ja jestem typem południowym – niestety tylko latem – zimą nie ma śladu opalenizny i bez kolorowych cieni i kredek twarz wydaje mi się jak ten smak zupy w reklamie – „płaska”.
Ciemnobrązowe włosy, oczy, ciemna karnacja – wszystko jakoś zlewa mi się w jedną ciemnobrązową plamę. W oczach niebieskich, czy zielonych jest coś, co nadaje twarzy koloru, blasku. A w brązowych?
Na pocieszenie kilka zdjęć Anne Hathaway, która jako zima prezentuje się prześlicznie. Ech, gdyby się miało taką cerę…
Ciemnobrązowe włosy, oczy, ciemna karnacja – wszystko jakoś zlewa mi się w jedną ciemnobrązową plamę. W oczach niebieskich, czy zielonych jest coś, co nadaje twarzy koloru, blasku. A w brązowych?
Na pocieszenie kilka zdjęć Anne Hathaway, która jako zima prezentuje się prześlicznie. Ech, gdyby się miało taką cerę…
19.11.2008 o godz. 19:00
Typ zimowy dzielimy na dwie kategorie – zima meksykańska i zima Królewna Śnieżka. Zima meksykańska ma skórę w chłodnym odcieniu oliwki, łatwo się opala. Typ Królewny Śnieżki to blada, prawie biała karnacja z odcieniem niebieskiego, łatwo ulega poparzeniu przez słońce. Typy pośrednie mają karnację od bieli z różowymi policzkami, beżowej, oliwkowej, do ciemnej, śniadej.
Cechy charakterystyczne zimy to wyraźna uroda – mocno zarysowane oczy, usta, cera w niebieskawym odcieniu i ciemne włosy.
Oczy są bardzo wyraziste, z ciemną oprawą – widoczny jest kontrast między niebieskawym białkiem oka a intensywną tęczówką w kolorze ciemnobrązowym, ciemnoniebieskim, błękitnym, orzechowym, szaroniebieskim, turkusowym, czy czarnym.
Zimy są najczęściej ciemnowłose z granatowym lub popielatym połyskiem, rzadko zdarzają się zimy o włosach brązowych lub ciemnoblond – jeżeli już, to mają one naturalny, popielaty odcień.
Uroda zimy opiera się na kontrastach, dlatego też odpowiednie są dla niej połączenia kredowej bieli czy czerni z mocnymi barwami. Ze względu na swoją wyrazistą urodę nie musi ona bać się, że nasycone barwy ją przygaszą – wręcz przeciwnie, pięknie będzie wyglądała w intensywnych czerwieniach, błękitach, fioletach, granatach, różach, nawet zieleniach, jeżeli będą miały chłodną, szmaragdową barwę.
Jeżeli zima wybiera kolory jasne, ważne, aby miały chłodny, lodowy odcień.
Często jest tak, że zimy, ze względu na brązowy kolor oczu i odcień włosów upodobały sobie właśnie ten kolor – powinny z niego zrezygnować, gdyż zgasi on ich urodę. Jeżeli kochają brąz – powinien on być zimny – w odcieniu gorzkiej czekolady. To samo dotyczy pomarańczy, beżu i żółci – ta ostatnia dopuszczalna jest jedynie w wydaniu cytrynowym.
Podkład i róż idealne dla zim mają odcienie chłodnego różu – nigdy pomarańczy. Śniadolice zimy dobrze wyglądają w różu koloru bordowego.
W makijażu postaw albo na oczy, albo na usta. Brązowe tęczówki pięknie podkreśla kolor fioletowy, śliwkowy, granatowy, a nawet nasycona zieleń, czy szary i róż. Zimy niebieskookie są stworzone do białego cienia, czarnego eyeliner’a i czerwonej, nasyconej szminki. Za to zimy o południowym typie urody powinny unikać jasnych kolorów na ustach – najodpowiedniejsze są odcienie czerwieni wina, mocnego różu czy bordowofioletowe.
Cechy charakterystyczne zimy to wyraźna uroda – mocno zarysowane oczy, usta, cera w niebieskawym odcieniu i ciemne włosy.
Oczy są bardzo wyraziste, z ciemną oprawą – widoczny jest kontrast między niebieskawym białkiem oka a intensywną tęczówką w kolorze ciemnobrązowym, ciemnoniebieskim, błękitnym, orzechowym, szaroniebieskim, turkusowym, czy czarnym.
Zimy są najczęściej ciemnowłose z granatowym lub popielatym połyskiem, rzadko zdarzają się zimy o włosach brązowych lub ciemnoblond – jeżeli już, to mają one naturalny, popielaty odcień.
Uroda zimy opiera się na kontrastach, dlatego też odpowiednie są dla niej połączenia kredowej bieli czy czerni z mocnymi barwami. Ze względu na swoją wyrazistą urodę nie musi ona bać się, że nasycone barwy ją przygaszą – wręcz przeciwnie, pięknie będzie wyglądała w intensywnych czerwieniach, błękitach, fioletach, granatach, różach, nawet zieleniach, jeżeli będą miały chłodną, szmaragdową barwę.
Jeżeli zima wybiera kolory jasne, ważne, aby miały chłodny, lodowy odcień.
Często jest tak, że zimy, ze względu na brązowy kolor oczu i odcień włosów upodobały sobie właśnie ten kolor – powinny z niego zrezygnować, gdyż zgasi on ich urodę. Jeżeli kochają brąz – powinien on być zimny – w odcieniu gorzkiej czekolady. To samo dotyczy pomarańczy, beżu i żółci – ta ostatnia dopuszczalna jest jedynie w wydaniu cytrynowym.
Podkład i róż idealne dla zim mają odcienie chłodnego różu – nigdy pomarańczy. Śniadolice zimy dobrze wyglądają w różu koloru bordowego.
W makijażu postaw albo na oczy, albo na usta. Brązowe tęczówki pięknie podkreśla kolor fioletowy, śliwkowy, granatowy, a nawet nasycona zieleń, czy szary i róż. Zimy niebieskookie są stworzone do białego cienia, czarnego eyeliner’a i czerwonej, nasyconej szminki. Za to zimy o południowym typie urody powinny unikać jasnych kolorów na ustach – najodpowiedniejsze są odcienie czerwieni wina, mocnego różu czy bordowofioletowe.
17.11.2008 o godz. 13:29
Tilda Swinton to angielska aktorka utytułowana Oskarem i nagrodą Brytyjskiej Akademii Sztuk Filmowych i Telewizyjnych (BAFTA). Zagrała w wielu produkcjach teatralnych i kina niezależnego. Szerszej publiczności znana jako: bezwzględna prawniczka wielkiej korporacji w filmie „Michael Clayton” reżyserii Tony'ego Gilroya (za tą rolę została nagrodzona w 2008 roku Oskarem), Biała Czarownica w filmowej baśni „Opowieści z Narnii: Lew, czarownica i stara szafa”, a także Archanioł Gabriel z „Constantine”.
Tilda swą niezwykłą, jesienną urodę odziedziczyła po członkach szlacheckiej rodziny, której drzewo genealogiczne sięga do 886 roku. Faktycznie, gdy przyjrzeć się aktorce trudno odmówić jej twarzy szlachetności i pewnego rodzaju arystokratyczności.
Porcelanowa cera, ogniste włosy i niezwykłe zielone oczy sprawiają, że trudno nie zauważyć Tildy na czerwonym dywanie. Nie jest to klasyczna hollywoodzka piękność, lecz potrafi zwrócić na siebie uwagę – szczególnie, że aktorka uwielbia ekstrawaganckie stroje. Tę laureatkę Oskara rzadko można zobaczyć ubraną w suknie podkreślające sylwetkę – najczęściej są to długie, zakrywające ciało kreacje, które – jeżeli dobrane w kolorach jesieni – pięknie podkreślają jej ciepłą, jesienną urodę (np. sukienka w kolorze starego złota z jarzębinową gwiazdą od Prady, złota suknia inspirowana grecką tuniką założona na festiwal w Cannes, czy nawet szalona kreacja w kolorze starego złota z domieszką zieleni od Diora, w której aktorka pokazała się na rozdaniu nagród BAFTA).
Ten ekscentryczny styl nie jest wolny od wpadek, takich jak długa różowa suknia od Jil Sander. Niestety, Tilda wyraża też zamiłowanie do czerni – co w jej przypadku absolutnie się nie sprawdza, dowodem na to jest asymetryczna suknia od Lanvin, która włożyła na rozdanie Oscarów 2008. Aż przykro było patrzeć, jak ta znakomita aktorka odbierała statuetkę ubrana w czarny worek z jednym rękawem, który przesłaniał nie tylko jej figurą, ale i naturalną urodę.
Tilda swą niezwykłą, jesienną urodę odziedziczyła po członkach szlacheckiej rodziny, której drzewo genealogiczne sięga do 886 roku. Faktycznie, gdy przyjrzeć się aktorce trudno odmówić jej twarzy szlachetności i pewnego rodzaju arystokratyczności.
Porcelanowa cera, ogniste włosy i niezwykłe zielone oczy sprawiają, że trudno nie zauważyć Tildy na czerwonym dywanie. Nie jest to klasyczna hollywoodzka piękność, lecz potrafi zwrócić na siebie uwagę – szczególnie, że aktorka uwielbia ekstrawaganckie stroje. Tę laureatkę Oskara rzadko można zobaczyć ubraną w suknie podkreślające sylwetkę – najczęściej są to długie, zakrywające ciało kreacje, które – jeżeli dobrane w kolorach jesieni – pięknie podkreślają jej ciepłą, jesienną urodę (np. sukienka w kolorze starego złota z jarzębinową gwiazdą od Prady, złota suknia inspirowana grecką tuniką założona na festiwal w Cannes, czy nawet szalona kreacja w kolorze starego złota z domieszką zieleni od Diora, w której aktorka pokazała się na rozdaniu nagród BAFTA).
Ten ekscentryczny styl nie jest wolny od wpadek, takich jak długa różowa suknia od Jil Sander. Niestety, Tilda wyraża też zamiłowanie do czerni – co w jej przypadku absolutnie się nie sprawdza, dowodem na to jest asymetryczna suknia od Lanvin, która włożyła na rozdanie Oscarów 2008. Aż przykro było patrzeć, jak ta znakomita aktorka odbierała statuetkę ubrana w czarny worek z jednym rękawem, który przesłaniał nie tylko jej figurą, ale i naturalną urodę.
Tagi:
Dior
Jil Sander
Oscar
Prada
Tilda Swinton
analiza kolorystyczna
jesień
kolory ciepłe
moda
uroda
17.11.2008 o godz. 12:29
.. to po zmianach wygląda tak!
16.11.2008 o godz. 17:46
































































